Bieganie rano to same korzyści. Z rana „załatwiamy” trening i po pracy koncentrujemy się na upragnionym odpoczynku albo, co bardziej prawdopodobne, na innych obowiązkach. Dla wielu osób to jedyna zresztą pora aby zrobić cokolwiek dla siebie. Często właśnie z tego powodu niektórzy twierdzą, że nie mają czasu na trening, co jest oczywistą nieprawdę, gdyż bieganie rano jest przecież jakąś alternatywą. Ale to przecież nie wszystko. Trening rano wspaniale stymuluje metabolizm, choć coś nie coś trzeba zjeść przed treningiem – o tym dalej. Poza tym, poranny trening daje kopa na cały dzień, przynajmniej ja tak mam. Niekiedy, w przypadku treningu popołudniowego naprawdę po całym dniu nic mi się nie chce. Po porannym treningu czuję się zupełnie inaczej, pełen energii i w pełni dysponowany. Ale żeby nie było o samych plusach, to trening poranny wymaga nie lada samodyscypliny i silnej motywacji do działania. Nie wiem jak wy, ale ja żeby pobiegać przed pracą niekiedy muszę wstać naprawdę wcześnie. Wstają zazwyczaj o 4:45 – 5:00 i wiem jakie to trudne niekiedy. Jak już wybiegnę to jakoś leci ale żeby się podźwignąć ale początek jest naprawdę trudny. Powyższe dotyczy dni poniedziałek – piątek, w sobotę i niedzielę sprawa wygląda dużo łatwiej. Nie zrobisz treningu rano to zawsze znajdziesz czas na popołudniowe bieganie. Inna sprawa, że codziennie w tygodniu nie biegamy, musisz znaleźć czas na regenerację, więc mowa tu o góra 3 treningach porannych plus weekend – nie wydaje się to zatem aż tak trudne. Aby utrzymać się w kursie porannych treningów trzeba spełnić kilka warunków, które pozwolą nam trening zrealizować:

  1. Połóż się wcześnie! – niby banał ale jak posiedzisz do 24 to ciężko będzie ze wstawaniem i trudno na treningu, choć ja miewałem takie treningi nie raz – można, ale jest bardzo, bardzo trudno.
  2. Śpij w wywietrzonej sypialni/pokoju – sen jest głębszy a to zaprocentuje na treningu i w ciągu całego dnia następnego.
  3. Zjedz małe śniadanie – serek wiejski albo banan plus jogurt z musli – coś naprawdę drobnego.
  4. Nastawienie psychiczne – motywacja to podstawa. Od tego powinienem w sumie zacząć! Bez tego daleko nie pojedziesz. Czasem oczywiście trzeba odpuścić, nawet zrobić przerwę od biegania ale motywacja to absolutna podstawa.
  5. Spróbuj namówić znajomego do porannych treningów – razem będzie dużo łatwiej.
  6. Przygotuj cały sprzęt do biegania wieczorem – rano na organizację tego typu rzeczy czasu jest mało a jak nawet trochę jest to lepiej wykorzystać go na trening.

Zdjęcie0244Powyższe zasady dotyczą nie tylko biegania ale każdego rodzaju sportu. Siłownia, która znajduje się koło mojego miejsca zamieszkania otwarta jest od 6:00 i to też alternatywa do ćwiczeń. Godzina ostrych ćwiczeń siłowych z samego rana da energie na cały dzień. Przez godzinę można się naprawdę zmęczyć.

Oczywiście, dużo łatwiej zmotywować się w okresie wiosenno-letnim, kiedy temperatura jest przyjemna, dzień zaczyna się relatywnie wcześnie aniżeli zimą, kiedy paskudna aura odstrasza wielu śmiałków. Jak zaczniecie teraz to może w krew wejdzie nawyk porannego biegania i w okresie jesienno-zimowym też będziecie w stanie biegać rano. Pozostaje mi na zakończenie życzyć wam wytrwałości w porannych treningach.

Powodzenia 🙂

[related_post themes=”flat”]
Share:
Autor: Paweł Zawadzki
Hej. Jestem autorem bloga runfun.com.pl. Moją pasją jest między innymi bieganie, które z przerwami (raczej mniejszymi) uprawiam od 2008 roku. Cieszę się że zajrzałeś na moją stronę. Miłej Lektury :)