Bieganie. Jak zacząć biegać?

Początki są trudne

Budzik zadzwonił o 4:50, cholera jak wcześnie! Chwilę mi zajęło uzmysłowienie sobie po co tak wcześnie nastawiłem budzik. Przetarłem oczy próbując złapać ostrość i upewnić się, że to prawda. Czasem trzeba przestać biegać i po prostu solidnie odpocząć i zatęsknić za bieganiem. Ten 3-tygodniowy odpoczynek zakończył się właśnie dziś o 4:50. Powlokłem się do kuchni i otworzyłem serek wiejski. Jego lodowata konsystencja łupała mnie po zębach. Luz 🙂 głodny byłem jak wilk a trochę kalorii na trening trzeba mieć. Ubierając się na trening myślałem o treningu, szukałem w sobie dodatkowej motywacji, myślałem o moich zrostach na ścięgnach lewej nogi. Mam nadzieję, że stopa nie będzie uprzykrzać życia. Zobaczymy.

Trening – początek

5:10 stałem przed klatką schodową beznamiętnie patrząc na mojego polara, powoli irytując się na długo trwające łapanie sygnału GPS – kląłem trochę na siebie w myślach że nie zgrałem poprzednich treningów, co zasadniczo przyśpiesza pracę urządzenia. Tętno w okolicach 70. Pamiętam czasy, kiedy trenowałem ostro – wartości oscylowały w dobrych dniach w okolicy 40 :). Polar zaskoczył. Spojrzałem w stronę sąsiada, pana Adasia, który spacerował z pieskiem i spoglądał w moją stronę.  Jego spojrzenie to domieszka zdziwienia połączonego z ironią. Nic to mam to gdzieś – biegnę – nareszcie!

Biegnę prosto na stadion. W planie zrobić pierwszy, ostrożny trening do 10 km max. Temperatura 23 stopnie. Zapowiada się kolejny, upalny dzień. Bieganie rano to jest to! Na stadion mam około 1 km, biegnę dziarsko mijając zdziwionych ludzi na przystanku. Na stadion niestety wejść nie można – zamknięte na głucho, dziwne bo niedawno o tej porze można było potrenować. Taka drobna sprawa nie pozbawi mnie dobrego nastroju. Biegnę w stronę Alei Jerozolimskich, znaną mi trasą. Zrobię 5 km okrążenie a potem coś się wymyśli.  Mijam Gigamarket i galerię Skorosze. Po 3 km poczułem mięśnie czworogłowe ud. Nie będzie lekko. Tętno w okolicy 155-160 nawet przy słabym tempie. No to jest dopiero miara spadku formy :). Ale przecież nie spodziewałem się czegoś innego.

Kończę 5 kilometr oddając się refleksjom na temat mojego bloga. Wcześniej kontem oka dostrzegłem „plażówkę” na wysokości cmentarza. Miał ktoś naprawdę fajny pomysł, jestem pod wrażeniem całości przedsięwzięcia przy jednocześnie zachowanej prostocie wykończenia elementów. Sporo tu zawitało mieszkańców Ursusa podczas Euro 2016 niestety nie udało się wpaść. Ani się spostrzegłem a jestem już na ulicy Poczty Gdańskiej i skręcam w prawo, w Dzieci Warszawy gdzie dobiegam do stacji Warszawa Ursus. Z daleka słyszę odgłosy pędzącego pociągu. Zbliżam się do dworca i skręcam w lewo w stronę Placu Tysiąclecia. Mam w planie skręcić w stronę ulicy Sosnkowskiego aby skierować się do domu. Na placu jednak zmieniam zdanie i biegnę do wodopoju, do ujęcia wody oligoceńskiej – to prawdziwe dobrodziejstwo dzielnicy że jest gdzie się napić.

Zimna woda sprawia ulgę spieczonym ustom i chłodzi gardło.  Pozostał jeden kilometr, który dokręcam biegnąc do niewielkiego lecz bardzo zielonego parku Achera. Wracam do domu mijając przy siłowni S4 czekających na otwarcie kilku zbudowanych „karków”. Przy klatce Polar pokazuje równe 8 km. Kilka minut poświęcam na rozciąganie, w nadziei, że bieganie nie pogłębi zrostów ścięgna. Wchodząc po schodach czuję jak przyjemnie ciągną mnie nogi, na początek wystarczy, jutro i tak pewnie będę miał zakwasy.

Efekt dnia po…

Rano podźwignąłem się z łóżka z przyjemnymi zakwasami w nogach i na plecach. Moje przypuszczenia że poczuję trening w kolejnym dniu okazały się zasadne. Sympatyczne to uczucie. Dzisiaj, według planu, zrobię wolne od biegania i skoncentruję się na popołudniowych ćwiczeniach siłowych. Domowa siłownia już czeka 🙂 Pierwszy tydzień to dla mnie zawsze bieganie co drugi dzień – takie spokojne wdrożenie organizmu w cykl regularnego biegania.

[related_post themes=”flat”]
Share:
Autor: Paweł Zawadzki
Hej. Jestem autorem bloga runfun.com.pl. Moją pasją jest między innymi bieganie, które z przerwami (raczej mniejszymi) uprawiam od 2008 roku. Cieszę się że zajrzałeś na moją stronę. Miłej Lektury :)