Czy ojcostwo po 40 odmładza? Ostatnio usłyszałem że „Ty to się odmłodziłeś synkiem”. Sam zresztą lubię to powtarzać – wszak dzieci, pieniędzy i szklanek nigdy za dużo a taki mały człowiek potrafi dać nam wiele radości i szczęścia. Ale, kto ma to wie, że małe dzieci to mały problem – duże z kolei, to już problem większy 😉 Takie jest życie wszak i trzeba te koleje rzeczy zaakceptować – bo zmienić się tego nie da 🙂 Czy zatem bycie rodzicem odmładza? Czy ojcostwo po 40 odmładza?

ojcostwo po 40Czy tak jest naprawdę? Czy maluch może odmłodzić w pewnym sensie rodzica? Dzieciaki potrafią dać w kość – zwłaszcza takie małe;) Słabo śpią, nie kontaktują zupełnie – trzeba się ostro nagimnastykować aby sprostać ich wygórowanym oczekiwaniom. Nie będę próbował nawet przypominać sobie tych wszystkich kolek, nieprzespanych nocy i innych „przyjemności” brrrr. Czasu brakuje na wszystko po prostu i to nie kwestia złej organizacji dnia tylko realnych działań. Poza opieką nad dzieckiem trzeba przecież pracować i zajmować się mnóstwem prozaicznych aczkolwiek niezbędnych czynności 🙂 są też nieprozaiczne ale poważne sprawy, z którymi trzeba się mierzyć – cóż zrobić. W kontekście jednak niedogodności wpisanych w naturalny sposób w bycie rodzicem to jak to mawia mój przyjaciel – czas gra na korzyść rodziców – z każdym tygodniem powinno być lepiej. I faktycznie jest.  W styczniu Piotrek będzie miał 1,5 roku i to są chyba najpiękniejsze chwile ojcostwa. Z każdym tygodniem Piotrek jest coraz bardziej kontaktowy 🙂 Nauka wymawiania poszczególnych słów to sama radość. Nie wspomnę tu o rozwoju emocjonalnym, motorycznym i fizycznym.

ojcostwo po 40

Odpowiadając na wyżej zadane pytanie na miarę być albo nie być, to twierdzę, że zdecydowanie tak – Piotrek na pewno mnie odmłodził i to przecież nie zewnętrzne – aż takim optymistą nie jestem gdy patrzę na co dzień w lusterko. Dziecko to nie serum młodości, które odmłodzi Cię fizycznie. Choć można dostrzec różnicę widząc faceta (po 40-stce) prowadzącego wózek z dzieckiem albo z maluchem na ręku aniżeli innego, często skapciałego, przygarbionego gościa z aktówką w ręku. Największa odmiana i „odmłodzenie” następuje jednak w sferze emocjonalno-psychicznej. Siłą rzeczy, człowiek musi dopasować się do poziomu intelektualnego dziecka i niejako z automatu przestawia się na inne tory myślenia. Inna sprawa to to, że bycie rodzicem wzmaga niekiedy nie lada kreatywności.

Chyba, że mówimy tu o ojcach, którzy uojcowili swoje pociechy jedynie a tak naprawdę nie biorą udziału w życiu dziecka lub nigdy nie brali. Takie zachowanie jest godne potępienia. Prawdziwy ojciec wstaje do dziecka, przewija je i przebiera. Bierze udział w aktywny sposób w wychowaniu dziecka. To naprawdę nie jest sztuka zameldować się u dziecka, kiedy jest samodzielne i zabrać je na plac zabaw bądź na basen.

ojcostwo po 40

Ale wracając na tory moich rozważań, żeby nie było kolorowo to znacie to przysłowie „kto ma pszczoły to ma miód, kto ma dzieci to ma smród” hahahaha. Coś w tym również jest, zwłaszcza w kontekście cały czas nie do końca przespanych nocy. Wszystko jest jednak do przeżycia i za chwilę te dłuuuuugie dni pójdą w zapomnienie (no taką mam nadzieję). Czas płynie bardzo szybko i lada chwila Piotrek będzie na innym etapie rozwoju – a ja z nim hahahha.

Tego właśnie się trzymam tarzając się z Piotrkiem po dywanie, po którym bym się nigdy nie tarzał gdyby go (Piotrusia) nie było 🙂

ojcostwo po 40

Share:
Autor: Paweł Zawadzki
Hej. Jestem autorem bloga runfun.com.pl. Moją pasją jest między innymi bieganie, które z przerwami (raczej mniejszymi) uprawiam od 2008 roku. Cieszę się że zajrzałeś na moją stronę. Miłej Lektury :)