Święta Bożego Narodzenia to prawdziwe wariactwo. Nie spotkałem w swoim życiu osoby, która po Świętach Bożęgo Narodzenia nie narzekała by na fakt ile to się narobiła. Wyjątkiem są dzieci i ci, którzy po prostu nie organizują Świąt i spędzają je w charakterze gości. I na nic czcze gadanie, że to po raz ostatni, że to bez sensu, że się obżarłem jak świnia, że przytyłem, że w ogóle to drożyzna w sklepach a towar jest beznadziejny bo przebrany przez ludzi, którzy nie śpią tylko koczują z rana pod mięsnym aby zgarnąć co bardziej łakome kąski. W galeriach handlowych, sklepach spożywczych, mięsnych zatrzęsienie ludzi powoduje że mam po prostu torsje. Ogólnie w sklepach dzieją się dantejskie sceny i każdy z nas zdążył się o tym przekonać. Kłótnie, wyzwiska złe emocje a najbardziej szkoda mi tych wszystkich pracowników sklepów, którzy po prostu nie nadążają z obsługą klientów bo wszędzie optymalizacja kosztów i standardowo okrojony skład personelu. Takie to ogólnie przedświąteczne nastroje dominują podczas zakupów.

A wszystko to co roku się powtarza w schemacie nazwanym przeze mnie „Świąteczne wariactwo”.

Świąteczne wariactwo

Wszystko to do czasu aż w końcu nastaną Święta Bożego Narodzenia – nowe otwarcie i wszystko się z lekka uspokoi. W telewizji zwyczajowo na Polsacie poleci Kevin sam w domu – jak by w tym roku nie było to bym był mocno zaskoczony. W kuchni trochę będzie zamętu a ja odkąd pamiętam w moim domu rodzinnym przed świętami zawsze było nerwowo. Ale zanim Święta ruszą pełną parą, na jakiś tydzień przed świętami wchodzimy pełną piersią w kulinarną fazę I. To moja ulubiona 🙂

Faza I

czyli „zostaw to na święta” – u każdego w domu to samo. Człowiek spokojnie by chapnął co nie co mając świadomość, że to i tak zostanie, że jedzenia i tak jest nie do przejedzenia……..NIE!!!!!!……. a może braknie? No jasne! Wspominając dom rodzinny to zwyczajowo nie wchodziło się do kuchni bo matka była cokolwiek w robocie nerwowa i można było zarobić szmatą po łbie 🙂 Aby do świąt sobie myslałem!

Faza II

Święta to już druga faza wariactwa. Odkąd pamiętam to słyszałem „no dlaczego nie jesz?” „nie smakuje Ci?” „jedz, jedz bo się zmarnuje” No cyrk normalnie hahahah. Toż od tygodnia powtarzam jak mantrę, że mam ochotę coś zjeść to słyszę że to na Święta. No ile można na raz zjeść w każdy z dni świątecznych?

Na zakończenie, już po Świętach wchodzimy elastycznie w Fazę III.

Faza III

W sumie od niej zacząłem wpis. Mianowicie chodzi o refleksje poświąteczne pod tytułem ale się narobiłem/am, itp. Na nic się zdają trudy co poniektórych uzmysłowienia innym (tym co się narabiają dla dobra ogółu), że to bez sensu tyle szykować jedzenia dla niewielkiej garstki osób, że po co tyle wszystkiego. Tradycja jednak to tradycja – jest głęboko zakorzeniona w psychice narodu z nad Wisły. Tak już my Polacy bowiem mamy, że jak Święta Bożego Narodzenia to musi być trochę zamieszania, tworzącego klimat świąteczny, podchodzimy do tematu – a co! z przytupem! To musi być bogato aż się stół ugina. U mnie dodatkowo ojciec zawsze tworzy obszary napięcia świątecznego, np. namiętnie podlewając choinkę aż woda leci po podłodze 🙂 Widok twarzy Małgosi ścierającej ową wodę z podłogi w ubiegłe święta – bezcenny.

Dochodzi do tego wszystkiego wyżeranie na szybko (bo teraz to już się zepsuje na stówę) pozostałości z przysmaków świątecznych. Wszystko już cokolwiek nie świeże ale szkoda wywalić do pojemnika ze śmieciami więc jedziemy z tak zwanym koksem!

Ale święta to święta……..szybko w końcu miną i zakończy się z dnia na dzień festiwal reklam, piosenek świątecznych, cukierkowej atmosfery ……. aż do kolejnego roku, gdzie wyżej wspomniany scenariusz dokładnie powtórzymy krok po kroku. Najbardziej ze Świąt Bożego Narodzenia jak zwykle zadowolony poza dziećmi będzie Minister Finansów, z wpływu podatku VAT z przepotężnych zakupów naszych obywateli. Ale żeby nie było że jestem przeciwnikiem Świąt Bożego Narodzenia. Nie jestem. Święta to dobry czas na spotkanie się z cała rodziną i pogadanie o pierdołach i nie tylko. To uśmiechnięte i wystraszone widokiem Świętego Mikołaja twarze dzieciaków, które nie mogą doczekać się otwarcia prezentów. To przyjemne zamieszanie i rozgardiasz związany z wigilią.

Póki co lecę na zakupy świąteczne, także tego………..Wesołych Świąt!!!!!!

Share:
Autor: Paweł Zawadzki
Hej. Jestem autorem bloga runfun.com.pl. Moją pasją jest między innymi bieganie, które z przerwami (raczej mniejszymi) uprawiam od 2008 roku. Cieszę się że zajrzałeś na moją stronę. Miłej Lektury :)