Sytuacja nr 1

Małgosia opublikowała post na swojej tablicy Facebook, który treścią przestawał prominentnego polityka  – chyba obecnie najważniejszego (to ten z tabletem) z komicznym tekstem, czyli klasycznego mema. Nic w tym nie było by dziwnego, gdyby nie interakcja jednej „znajomej” z Facebook’a. Otóż, osoba ta zaczęła komentować postawę publikującej mema Małgosi w sposób dość jednoznacznie negatywny, aby na końcu stwierdzić iż autor publikacji, czyli Małgosia, jest de facto klasycznym głupkiem.

Byłem na początku z lekka wkurwiony na takie zachowanie bowiem ja jestem osobą wydaje mi się z natury tolerancyjną i nie szukającą na siłę kłopotów i zmartwień. Wydawało mi się, że to najlepsza metoda, zwłaszcza w kontekście omawiania wśród znajomych bieżącej że tak się wyrażę „sytuacji politycznej”. Nie mnie jednak zawsze trafi się taka osoba która nasłucha się bzdur a potem na siłę próbuje zainteresować tym innych. Po tym, jak opadły mi z lekka emocje oddałem się refleksjom skłaniającym się do wniosków, że ta przedziwna sytuacja polityczna przekłada się naprawdę mocno na relacje międzyludzkie. Nie wchodząc tu w kwestie upodobań politycznych, sympatii antypatii do danego polityka, niezależnie od tego kto ma w tym wszystkim rację a kto nie, politycy doprowadzili do facto do tego że podziały międzyludzkie powoli, powoli następują a może postępują?

Oczywiście, ktoś zaraz może powiedzieć, że jestem stronniczy bo dotyczy to mojej Małgosi. Oczywiście, że nie jestem obiektywny do końca ale to nie Małgosia użyła takich słów. Po za tym każdy ma prawo do odrobiny humoru i żartu a jeżeli chodzi o polityków to cóż…… sami aspirowali do bycia na świeczniku więc odrobina grubszej skóry jest potrzebna.

Skończyło się zablokowaniem Małgosi na Facebook’u ……….. i po znajomej z sieci.

Sytuacja nr 2

Jadę taxi. Za kierownicą około 50-letni kierowca z dość długą brodą i old schoolowymi okularami. Trochę ekscentryczny na oko. Dłuższą chwilę milczymy ale nie wytrzymuję i zagaduję go o brodę i tak dalej bo imponująca jest. Od razu daje się wyczuć że facet nabuzowany negatywnymi emocjami. Coś tam polemizuje odpowiada lekko złośliwie czepiając się każdego słowa. Taki trochę typ przemądrzałego filozofa kawiarnianego. Nagle ni z gruszki ni z pietruszki wjeżdża na temat manifestacji że ludzie wychodzą na ulicę jak by byli ekspertami od konstytucji ale żaden z nich konstytucji nie przeczytał i nawet nie wie jaka ona gruba jest. Coś tam potem bredzi na Piłsudskiego i Dmowskiego by potem wychwalać Narutowicza – dziwnej proweniencji typ sobie myślę. Ale wiem do czego pije, próbuje wciągnąć mnie w dyskusję polityczną i najlepiej jak bym miał biegunowe zdanie to wtedy mnie pewnie zmiażdży.

Odpowiadam z wyrozumiałym uśmiechem: Polacy we wszystkich sprawach są ekspertami – ja również doskonale znam się chociażby na piłce nożnej, medycynie i takie tam….zmieniam temat. Grunt to nie dać się wciągnąć w niepotrzebną dyskusję bo po co mi to?

Weźcie się opanujcie

bo wystarczy być trochę tolerancyjnym dla poglądów innego człowieka, można bowiem się różnić ale można to zrobić w dobrym tonie nie uciekając się do inwektyw ataków słownych czy przymiotników o pejoratywnej konotacji. Każdy może mieć również inne poczucie humoru i jak Cię to nie śmieszy to nie komentuj – uszanuj że kogoś to może śmieszyć. Ja też mam ciężki dowcip ale rozumiem że nie wszyscy muszą rechotać po moich tekstach – jesteśmy inni i już!

Po tych dwóch sytuacjach, które miały miejsce w zasadzie dzień po dniu uzmysłowiłem sobie jak ludzie po pierwsze egzaltują się sytuacją polityczną i po drugie, jak swoje przemyślenia formułowane w opinie wyrażają z naruszeniem zasady tolerancji dla innych ludzi i poszanowania ich odmiennego zdania. Rozumiem, że każdy może mieć swoje zdanie oraz to, że tematy polityczne podgrzewane przez media absorbują dużą część społeczeństwa ale ja osobiście bym wolał, żeby to właśnie społeczeństwo brało czynny udział w wyborach. Warto pamiętać, że niegłosujący poprzez swoją bierność powodują, że decyduje jedynie połowa społeczeństwa (ostatnio ważnych głosów oddało 50.92% uprawnionych Polaków). Taki jest urok demokracji że to właśnie połowa Polaków podjęła decyzję – pozostała połowa powinna się wstydzić i nie narzekać. Dla mnie niegłosujący w wyborach tracą legitymację do narzekania – trza było iść i głosować.

A wy chodzicie na wybory? – ja byłem chyba na każdych od momentu ukończenia 18 lat.

Share:
Autor: Paweł Zawadzki
Hej. Jestem autorem bloga runfun.com.pl. Moją pasją jest między innymi bieganie, które z przerwami (raczej mniejszymi) uprawiam od 2008 roku. Cieszę się że zajrzałeś na moją stronę. Miłej Lektury :)