Wyjazd na wakacje z miesięcznym dzieckiem to ciekawy temat.  Za oknem zaraz zima i naszły mnie refleksyjne myśli dotyczące pierwszych wakacji z Piotrkiem. No właśnie: jechać na wakacje z miesięcznym dzieckiem? My pojechaliśmy. Jak sobie to przypomnę to niekiedy mam słabsze wspomnienia 🙂 ale z biegiem czasu podchodzę do nich z humorem i rezerwą. My „młodzi rodzice” z Piotrkiem, który miał 3 tygodnie, pełni optymizmu i nadziei na wspaniały wakacyjny wypoczynek w rozszerzonym składzie.

Aby wypocząć od zgiełku miasta, wybraliśmy Mazury – Jezioro Niegocin, zwłaszcza, że nie miałem okazji wcześniej spędzać urlopu nad krainą naszych jezior. Spokój, cisza i daleko od cywilizacji, to były niewątpliwe atuty tej lokalizacji. Wcześniej na etapie planowania było trochę zastanawiania się czy warto jechać z tak małym dzieckiem na dwa tygodnie urlopu, było też sporo pytań w stylu a jak zachoruje? itp. Ostatecznie – jedziemy!!! Zapakowaliśmy całe kombi plus bagażnik dachowy 470L !!!! wyglądając jakby jechał autobus do Lichenia i ruszamy w trasę.

Trasa….

wyjazd na wakacje z miesięcznym dzieckiemminęła nam koszmarnie, głównie to za sprawą końcowego odcinka, w którym to Piotrek naprawdę dał popis sprawności swoich płuc. Młodzież była po prostu zmęczona podróżą i tyle. Jechaliśmy we czworo plus pies, który nie ułatwiał zadania pasażerom wiercąc się niemiłosiernie. Oczekiwanie na wyniki obowiązkowych testów związane z mukowiscydozą uznaliśmy wspólnie po takiej podróży za niepotrzebne – chłopak ma czym dmuchnąć, nie ma co. Dojechaliśmy późno więc szybka organizacja, krótki spacer aby zorientować się co i jak w okolicy i śpimy. Nie muszę w tym miejscu zaznaczać, co dla rodziców 3-tygodniowego dziecka należy uznać za „śpimy”. Temat snu to na osobny artykuł 🙂 Lokalizacja wakacji urzekała spokojem a nowa tawerna tworzyła przedsmak wakacyjno – żeglarskiego klimatu.

Plan dnia….

właściwie układał się jak zapewne u wszystkich rodziców małych dzieci, wokół najmłodszego aczkolwiek najbardziej absorbującego, który werbalizował swoje niezadowolenie prawie na każdym kroku. Mleko, usypianie, pieluchy i wszystkie takie czynności, które wykonywaliśmy wzorowo – jak przystało na odpowiedzialne i co tu dużo mówić – doświadczone towarzystwo 🙂 Na szczęście nie było z Piotrkiem zbyt dużych kłopotów ze spaniem w ciągu dnia za wyjątkiem ataków (chyba kolek :() oraz codziennie godzinnego płaczu nie wiedzieć z jakiego powodu od godz. 17 do 18 z zegarkiem w ręku. Jednego razu to nawet dwie starsze Niemki włączyły się w usypianie Piotrka na plaży ale nieskutecznie. Cóż….. zawsze chłopak był wysoko obsługowy i tak mu zostało do dziś. Na pocieszenie mogę dodać, że pogoda dopisała – słońce niemal całe dwa tygodnie z drobnymi wyjątkami – REWELACJA. Spaliliśmy się na mahoń a jak Piotrek dawał czadu zamiennie spacerowaliśmy z nim w okolicach jeziora, zwracając uwagę wszystkich na kołyszący się wózek i niesamowity wprost krzyk niemowlaka 🙂

wyjazd na wakacje z miesięcznym dzieckiemCodziennie spędzaliśmy czas nad Niegocinem korzystając również z uroków nowo wybudowanej tawerny – jak tawerna to wiadomo 🙂 żeglarskie życie. Cóż mogę dodać w tej sprawie więcej? – z takim maluchem można zapomnieć o życiu nocnym. Uzmysłowiliśmy sobie to rano – pewnego pięknego dnia, kiedy to dzień wcześniej poszliśmy na grilla do nowo poznanych wczasowiczów. Trochę się zasiedzieliśmy bo integracja to nasze drugie imię, brzdąkałem na gitarze chałturę do kiełbaski z grilla – bajkowo po prostu…………Aż tu nagle poranek wystrzelił mnie ze skarpetek 🙂 Nie był to miły dzień i to na własne życzenie ale i tak nie żałuję hahaha.

Mimo tych wszystkich ograniczeń związanych z tym młodym człowiekiem sporo też pojeździliśmy i pozwiedzaliśmy także nie było źle.  Udało się też zrobić kilka treningów w upale po okolicznym lesie oraz asfaltowej, malowniczo ułożonej drodze. Trzeba również podkreślić piękne okoliczności przyrody i świeże, leśne powietrze. Także tego….. wypoczynek się udał.

wyjazd na wakacje z miesięcznym dzieckiemDecydować się na wyjazd na wakacje z miesięcznym dzieckiem?

Decydować się, zdecydowanie. Oczywiście jak z maluchem wszystko gra i jedziecie w miejsce gdzie będzie relatywnie blisko pediatra plus ewentualnie ginekolog. Z małymi dziećmi i tak jest sporo zamieszania więc czy to będzie zamieszanie w domu czy na wakacjach to w sumie nie ma większego znaczenia. Najważniejsze, że będziecie razem (rodzice) z dzieckiem wspólnie spędzać wyjątkowe chwile. Wyjątkowe – bo one już nie wrócą. Szkoda czasu na siedzenie w domu.

A wy pojechalibyście z takim maluchem? Jakie jest wasze zdanie na ten temat?

Share:
Autor: Paweł Zawadzki
Hej. Jestem autorem bloga runfun.com.pl. Moją pasją jest między innymi bieganie, które z przerwami (raczej mniejszymi) uprawiam od 2008 roku. Cieszę się że zajrzałeś na moją stronę. Miłej Lektury :)