Jak postanowiłem, tak zrobiłem. Wstałem rano 2 stycznia 2017 roku. Poruszałem nerwowo głową czy aby na pewno wszystkie symptomy kaca poszły w zapomnienie. Na zegarku 5:45 więc trzeba zebrać się do roboty i to nie tylko tej zawodowej ale również, no jak ……Wyzwanie Zakwasy w nogach i plecach przypomniały mi o pierwszym noworocznym treningu. Ledwo się podźwignąłem ale w sumie to przyjemne uczucie.

Plan na pierwszy tydzień wyzwania był następujący:

  • sobota, niedziela – bieganie – ile się da w tak kiepskiej formie. No, może piątek -niedziela. W sobotę mam tatuaż 🙂
  • wtorek, czwartek – ćwiczenia fizyczne – na początek w domu, spokojnie sprawdzonymi metodami.

Jako, że jestem nieoprawnym optymistą, jak wspomniałem na początku zaliczyłem pierwszy trening w Nowy Rok na zabicie lekkiego kaca, który towarzyszył mi odkąd się obudziłem po szampańskiej zabawie. Trzeba było pożegnać z przytupem stary rok, który nie należał do najbardziej udanych. Kij mu w oko! Przekręciłem ponad 9 km truchcikiem – nie było łatwo zmusić się do treningu ale jakoś dałem radę. Pomimo tego, że naprawdę długo nie biegałem, trening wyszedł nadspodziewanie dobrze. Oczywiście, tętno miałem bardzo wysokie i to normalne po wydarzeniach sylwestrowych, niewyspaniu i blisko 2-miesięcznej pauzie od biegania, ale samopoczucie było rewelacyjne. Przy okazji w końcówce treningu zameldowałem się na komisariacie celem zbadania poziomu alkoholu we krwi – 0,0 promila 🙂

A oto wykres moich noworocznych wypocin. Jak widać, tętno bardzo wysokie przy średnim tempie prawie 6:00/km – początki są zawsze trudne, cóż zrobić. Kręcąc kolejne okrążenia na stadionie rzucił w oczy mi się napis na billboardzie „Nie ważne, który jesteś na mecie, i tak jesteś lepszy od tych, którzy zostali w domu

runfun-com-pl

W trakcie biegu pomyślałem, że w czerwcu, jak podpasuje termin, to może wystartuje w Biegu Ursusa.

Postanowiłem na początek wprowadzić trzy złote zasady, od których odstępstwa nie będzie. Mianowicie:

  • wypijać te nieszczęsne 2 litry wody dziennie!
  • spożywać 5 porcji warzyw i owoców w ciągu dnia. Mam na myśli również soki warzywne.
  • zero słodyczy za wyjątkiem soboty albo niedzieli.

Nie jest to może szczyt ambicji trzeba powiedzieć otwartym tekstem, ale lepiej zacząć od stopniowego dawkowania sobie przyjemności jaką są moje zdrowe zasady. Jeżeli chodzi o specjalne zasady wyżywienia to sądzę, że należy kończyć ostatni posiłek około 18:30. Powinienem zmieścić się z 5 posiłkami w ciągu doby i zamykać je w okolicach 2 tysięcy kalorii. Nic specjalnego na talerzu – normalne jedzenie z redukcją węglowodanów. Mniejsze porcje normalnych posiłków plus więcej warzyw i owoców – stawiam też na białko. Trochę ruchu ale bez przesady – to ćwiczenia aerobowo-siłowe dla podkręcenia metabolizmu.

Wyzwanie runfun.com.pl - 1 tydzień

Na początek zważyłem się aby wiedzieć co i jak –  a żeby się zważyć – kupiłem wreszcie wagę 🙂 czyż to nie profesjonalne podejście do mojego wyzwania? Oczywiście, gdy dumnie maszerowałem z Małgosią trzymając nowo zakupioną wagę marki Łucznik pod pachą, nie omieszkała moja błyskotliwa, piękniejsza połowa przynajmniej trzem panią powiedzieć, że wagę kupiłem dla niej, bo każę się jej odchudzać – na taki wkręt pierwsza załapała się już pani kasjerka w sklepie, która spojrzała na mnie jak byk na rzeźnika! Dacie wiarę! No nic, jakoś ścierpiałem wredne spojrzenia zmanipulowanych wszystkich kobiet. Postanowiłem ważyć się co tydzień o tej samej godzinie. Krótko mówiąc poniedziałek – 6:00 rano.

A oto moje zapisy wagi na wykresie. Jak widać w pierwszym tygodniu wyzwania, zjechałem o 0,4 kg w ciągu tygodnia 🙂

Wyzwanie runfun.com.pl czyli co udało 🙂

Udało się wypijać tę cholerną wodę w ilościach dla mnie niebotycznych. Mam wrażenie, że wypijam 2 litry wody a wysikuję z 5 litrów. Masakra – chyba zamieszkam w toalecie. Udało się też nie tknąć słodyczy, udało się nafaszerować warzywami i w końcu udało się kończyć jedzenie o 18:30 z mniejszymi porcjami – raz się wyłamałem. Reasumując mam wrażenie, że jak się napakuję warzyw, popiję wodą to w zasadzie nie chce mi się już nic więcej prawie. Może to o to chodzi?

Treningowo również bardzo dobrze. Wszystko przebiegło prawie zgodnie z planem. Nowy Rok 9 km, środa gimnastyka siłowa (pokiełbasił się tydzień z lekka) oraz piątek – 10 km biegu ciągłego, niedziela – 15 km biegu ciągłego – oby tak dalej 🙂 Wypadła niestety jedna gimnastyka ale za to Nowy Rok zaczął się treningiem.

Jak macie jakieś nietrudne zdrowe przepisy – dajcie jakoś znać 🙂

Share:
Autor: Paweł Zawadzki
Hej. Jestem autorem bloga runfun.com.pl. Moją pasją jest między innymi bieganie, które z przerwami (raczej mniejszymi) uprawiam od 2008 roku. Cieszę się że zajrzałeś na moją stronę. Miłej Lektury :)